Skomplikowała się sytuacja Dawida Nowaka. Jeszcze niedawno wydawało się, że świat leży u jego stóp. Jednak, jak to często w życiu bywa, los potrafi płatać figle. Jeszcze gorzej, gdy okaże się, że są to figle … dwa! A zwą się podobnie, bo oba rozpoczynają się na literę „S”. Chodzi o Sobiecha i Smolarka, rzecz jasna.
GOOOL.pl miał przyjemność poinformować swoich czytelników o transferze Sobiecha do warszawskiej Polonii jako pierwszy. Sprawa rozstrzygnęła się w piątek, kiedy to z samego rana do stolicy wyruszył napastnik Ruchu. Wysoka przegrana Chorzowian w meczu z Austrią Wiedeń w zasadzie zakończyła jakąkolwiek dyskusję na temat szans awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Działacze „Niebieskich” zdali sobie sprawę, i to chyba w ostatnim momencie, że jeśli teraz nie sprzedadzą snajpera do stołecznego klubu, to mogą już nigdy takich pieniędzy nie zobaczyć na oczy. A każdy kto się piłką interesuje wie, że w tym śląskim klubie się nie przelewa.
Dlatego transfer Sobiecha stał się z dnia na dzień oczywistością, bez której dalsze funkcjonowanie podmiotu o nazwie „Ruch” zostałoby mocno zachwiane. Artur będzie kosztować pana Józefa Wojciechowskiego milion euro. I ani centa więcej. Choć po ostatnich występach tego piłkarza należałoby napisać – i ani centa mniej! Jest to dość szokujące rozstrzygnięcie tej trwającej już od dawna telenoweli pod tytułem „Sadlok i Sobiech: odejdą czy też nie?”. Okazuje się, że Maciek podpisał nowy, bardzo dobry kontrakt w Chorzowie, natomiast Artur nową umowę parafował w Warszawie i tam też spędzi najbliższe dni, tygodnie, miesiące (lata boimy się napisać, nie strzeli bramki w pięciu meczach i mogą go pogonić).
Ale dość już o Sobiechach, Sadlokach i tych innych. Liczy się teraz tylko popularny „Dawidek”. Nowak podpisał niedawno z Polonią najwyższy kontrakt w historii polskiej ligi. Już pomijamy fakt ile dostał Smolarek, bo jeśli nie więcej to na pewno nie mniej. Ale też CV Ebiego różni się kolosalnie od tego, które do firmy przyniósłby nam snajper z Bełchatowa.
Nowak, składając podpis pod umową z Czarnymi Koszulami, miał świadomość, że trafia do klubu, gdzie jedynym napastnikiem, potrafiącym strzelić do bramki (rywali, nie swojej) jest Daniel Gołębiewski. Przy pełnej sympatii do tego ciągle jeszcze młodego gracza, jego dorobek nie rzuca na kolana. Dlatego Nowak miał prawo mieć poczucie, że jest w tym klubie niezbędny.
Sytuację skomplikował (i to znacznie) jego dotychczasowy pracodawca – GKS Bełchatów. Specjalizujący się w oddawaniu piłkarzy za darmo (nie za bardzo potrafimy to zrozumieć) klub nie chciał (i nie chce) zgodzić się na zmniejszenie kwoty zawartej w kontrakcie Nowaka, na mocy której można go z Bełchatowa wykupić. Jest to stanowisko dziwne, bo lepiej zainkasować trochę „grosza” niż zostać z pustymi rękami. Lecz jest to decyzja działaczy GKS-u i nic nam do tego. My takie stanowisko oczywiście szanujemy. Nie chcemy tylko, by klub Ekstraklasy tracił gigantyczne pieniądze. Kiedyś Garguła, teraz Pietrasiak, Tosik i Rachwał. Niebawem Nowak (do tego dojdziemy), a omal nie straciliby również Centnarskiego. Każdy z tych zawodników pobierał, wysoką zapewne, pensję, a oddawanie ich za darmo, do konkurencji, jest podwójnie bolesne.
Klub pozostał nieugięty, więc Nowak podpisał umowę z klubem pana Wojciechowskiego, która miała obowiązywać od pierwszego stycznia. Wtedy Dawid ma stać się wolnym zawodnikiem, a tylko pod takim warunkiem dostał on tak wysoki kontrakt. Piłkarz w międzyczasie zdecydował się przejść operację, by w nowym klubie być gotowym do gry od samego początku pojawienia się w nim.
Sprawę komplikuje jednak przebieg zdarzeń, który miał miejsce w ciągu kilku ostatnich dni w Polonii. Zakontraktowanie najpierw Smolarka, teraz Sobiecha może się okazać w kwestii Nowaka decydujące. Otóż, jak dowiedział się GOOOL.pl, Nowak otrzymał w czwartek czas do godziny 18, by zdecydować się czy jest przekonany, by trafić do Polonii czy też nie. Bo przypomnijmy, że obie strony w kontrakcie mają zapisane odpowiednie punkty, pozwalające na rozwiązanie umowy jeszcze przed rozpoczęciem jej obowiązywania. Dlaczego czwartek? Dlaczego godzina 18? Można się tylko domyślać, że chodziło o mecz Ruchu i plany związane z Sobiechem. Teraz, gdy okazuje się, że Artur rzeczywiście w tej Polonii zagra, nie jesteśmy w stanie przewidzieć losów Nowaka. Z naszych informacji wynika, że Sobiech został skuszony ogromnymi zarobkami (mniej więcej takimi, jakie dostać wcześniej miał napastnik z Bełchatowa).
Co się stanie z „Dawidkiem”? Jaką podjął decyzję? Bądź jaką decyzję podjęły względem niego władze warszawskiego klubu? Trudno przewidzieć, nie będziemy wróżyć z fusów, należy poczekać.

Gosc, lipiec 31, 2010, 11:09
Gosc, lipiec 31, 2010, 11:13
Gosc, lipiec 31, 2010, 11:19
Cos nie działa dobrze, bo po zalogowaniu gdy pisze komentarz taki jak ten to i tak go piszę jako gość chociaż na str. głównej jestem zalogowany
naprawcie to
Miki, lipiec 31, 2010, 12:46













